Czy warto sprzedać własne zdrowie za 3600 euro brutto? Ktoś przecież musi przetestować lekarstwa, kosmetyki i środki czystości. Nawet, jeśli najpierw obiektami doświadczalnymi myszy czy szympansy, to później trzeba przenieść środek ciężkości na ludzi. A niektórzy przecież uważają, że testy na zwierzętach są niemoralne. Niedawno na jednej z grup, w której się udzielam
Testowanie kosmetyków na zwierzętach to kontrowersyjny temat, ale myślę, że śmiało można powiedzieć, że większość z nas mając wybór, wybrałaby kosmetyki nietestowane. Ale jak dobrze znasz temat testowania? Temat testowania często zamknięty jest w czarno-białej opowieści, gdzie złe i krwiopijcze korporacje na siłę testują kosmetyki na zwierzętach, by potem zarabiać grube miliony. Ale czy te sprawy są naprawdę tak proste? Od ponad 5 lat siedzę w temacie testowania na zwierzętach oraz bezpieczeństwa kosmetyków i powiem Wam, że te sprawy nie są wcale tak proste. Choć chcielibyśmy wierzyć, że u źródła problemu są rządne zysków korporacje, prawda jest taka, że od wielu lat większość firm nie testuje swoich produktów na zwierzętach. Modę na to rozpoczął Revlon, który był jedną z pierwszych firm, które ogłosiły, że nie będą testować i przez lata wiele innych dołączyło do tego ruchu. Jednak większość z nich dalej funkcjonuje na listach PETA jako firmy testujące. O co chodzi? Jest kilka problemów z klasyfikowaniem firm jako nietestujących. Podam Wam przykłady. 1. Firma A i firma B kupują nietestowany składnik X od laboratorium. Firma B zleca laboratorium przetestowanie składnika X na zwierzętach. Czy firma A może dalej deklarować, że używa składników nietestowanych na zwierzętach? 2. Firma D opracowała bez testowania składnik Y. Firma E, która jest w układzie partnerskim z firmą D, zaczyna produkować kosmetyki ze składnikiem Y. W pewnym momencie jednak firma D decyduje się przetestować składnik Y na zwierzętach. Czy firma E, która nie zlecała żadnych testów, może dalej deklarować, że używa składników nietestowanych? 3. Firmy F, G i H używają składnika Z, który nigdy nie był testowany na zwierzętach. Uniwersytet I w ramach badań naukowych decyduje się przeprowadzić testy składnika Z na zwierzętach. Czy firmy F, G i H, które w żaden sposób nie zlecały, ani nie sponsorowały owych badań i nie mają żadnych powiązań z uniwersytetem I, mogą dalej deklarować, że nie testują na zwierzętach? 4. W ramach badań medycznych testuje się produkt Q. Jest on jest używany na delikatnych organach ludzkich i ma znaczenie w polepszaniu jakości życia pacjentów. Ze względów bezpieczeństwa, produkt Q testowany jest początkowo na zwierzętach. Istnieje też firma J, która w żaden sposób w owych testach nie uczestniczy, nie sponsoruje ich ani nie zleca. Używając technologii produktu Q oraz faktu, że dzięki testom na zwierzętach produkt Q jest uznawany za bezpieczny, firma J produkuje produkt X, który służy celom kosmetycznym. Czy w tym układzie produkt X jest testowany na zwierzętach i czy firma J może deklarować, że nie testuje na zwierzętach? Te problemy może brzmią abstrakcyjnie, ale są realnymi problemami. Sama zetknęłam się z przykładem numer 1, gdy agencja marketingowa, z którą współpracowałam, bardzo chciała uzyskać od swojego klienta - światowej firmy kosmetycznej - deklarację, że nie testują (taka deklaracja ma ogromną wartość marketingową). Firma odpowiedziała, że choć sami NIGDY nie zlecili żadnego testu, nie mogą zagwarantować, że inna firma nie zleciła takowych testów. Nie czuli, że w takim wypadku mogą zadeklarować, że są "cruelty free". Jednak, wiele firm deklarujących, że są cruelty-free nie ma takich skrupułów. Problem numer 2 dotyka wszystkich marek, zrzeszonych w ramach konglomeratów jak Estee Laurder czy L'Oreal. Gdy marki te wchodziły na rynek chiński, wszystkie podmarki w ramach tych grup zostały przez PETA ochrzczone jako testujące na zwierzętach. Na rynku chińskim jest zasada, że nie trzeba testować składników, które już raz zostały przetestowane. Więc większość produktów zostanie dopuszczonych bez żadnego problemu i dodatkowych testów, zwłaszcza, jeśli mają proste składy. Ale jeśli zawierają jakiś nowatorski, opatentowany składnik, ów składnik zostanie przetestowany. Ten przypadek można rozciągnąć na Mexoryl - bardzo stabilny filtrs UVA, opatentowany przez L'Oreal. Gdy LOreal wprowadzał firmę Khiels na rynek chiński (a Khiels używa między innymi Mexorylu w swoich kremach przeciwsłonecznych), nagle wszystkie firmy z wachlarza L'Oreal, uwzględniając The Body Shop, okrzyknięto jako testujące - nawet te, które nie używają wymagających testowania składników. Mimo tego, Khiels wciąż uważa się za firmę nietestującą. The Body Shop nie prowadzi też sprzedaży swoich produktów w Chinach. Problem numer 3 jest moim zdaniem najgorszy i jednocześnie świadomość jego jest NAJMNIEJSZA. Uniwersytety i ośrodki naukowe są największymi i najbardziej bezwzględnymi miejscami torturowania zwierząt, ale nikt nie ma prawa im nic powiedzieć. Unia Europejska zakazała laboratoriom komercyjnym testowania, ale nie zabroniła nic uniwersytetom. Testowanie na zwierzętach w ramach powtarzanych po milion razy eksperymentach, to szara rzeczywistość uczelni. Co jakiś czas robione są bardziej innowacyjne eksperymenty, ale o ile firmy komercyjne robią je w ramach testów in vitro, badacze w ośrodkach naukowych nie mają żadnych ograniczeń. Prowadząc tego bloga, znajduję co chwilę testy tego czy innego składnika na zwierzętach - właśnie w wykonaniu uniwersytetów. Żadna firma kosmetyczna za te badania nie płaci. Czasem są one wykonywane pod pretekstem medycznych poszukiwań, ale w większości przypadków jest to robienie czegoś po to, by móc dostać tytuł czy grant naukowy. Czwarty przypadek odnosi się do problemu soczewek. Firmy jak Bauch & Lomb testowały soczewki na zwierzętach, bo testowanie na oku człowieka jest zbyt ryzykowne. Soczewki kontaktowe mają wartość kosmetyczną, ale ciężko odmówić im wartości medycznej. Ale są firmy, które produkują soczewki stricte kosmetyczne, gdzie ciężko dopatrzeć się jakieś wartości medycznej. Czy firmy wykorzystujące medyczne technologie do niemedycznych celów mogą deklarować, że nie testują swoich produktów na zwierzętach? Chciałam Wam zwrócić uwagę, że temat testowania jest o wiele bardziej złożony, niż niektórzy próbują nam go "sprzedać". Tak łatwo przekierować gniew na bogate korporacje, tak łatwo jest w świecie marek widzieć złoczyńców. Ale o wiele trudniej jest np. narzucić ograniczenia uczelniom. Odruchowo nienawidzimy korporacji, ale świat nauki chcemy darzyć szacunkiem. Progresywne prawodawstwo w sprawie testowania może i wyeliminuje przypadki 1 i 2, ale 3 i 4 są właściwie pozostawiane bez komentarza i bez żadnej świadomości ich istnienia. Czy w tak zagmatwanym świecie, możliwe jest nawet używanie kosmetyków nietestowanych na zwierzętach? W pewnym sensie, nie ma takiej możliwości. Wszystkie składniki dostępne na rynku zostały już przetestowane na zwierzętach - niekoniecznie na zlecenie firm kosmetycznych, ale może w ramach badań naukowych na uczelniach. Jedyne co możemy robić, to szukać kosmetyków, opartych na znanych i nie patentowanych składnikach. Dlatego myślę, że warto unikać firm, deklarujących władanie dziesiątkami patentów i zamiast tego wybierać kosmetyki o "typowych" składach. I warto umieć czytać składy - nie mówię tutaj o jakimś wysokim poziomie wiedzy, ale nawet pobieżna umiejętność rozpoznania nazw prostych składników, daje nam więcej kontroli nad tym, co kupujemy. Jeśli jakiś składnik nie jest nam znany, polecam wyszukać go na anglojęzycznej Wikipedii (polskie opisy są bardzo często niewystarczające) i przejrzeć też materiały źródłowe w na ich temat, co często pozwala wychwycić, w jaki sposób dany składnik był testowany. Kiedyś wspominałam, że firmy koreańskie chętnie deklarują, że nie testują swoich produktów na zwierzętach - jest to postrzegane jako świadectwo jakości i bezpieczeństwa (tak dobre i naturalne, że nie trzeba testować). Znalazłam listę, stworzoną przez koreańską organizację, promującą używanie kosmetyków cruelty-free. Gwiazdka w pierwszej kolumnie oznacza brak testów na zwierzętach, w drugiej zaś oznacza, że firma nie używa produktów odzwierzęcych; trzecia gwiazdka oznacza, że firma nie eksportuje do Chin: Marki, które nie testują oraz nie są sprzedawane w Chinach, uwzględniają Sidmool. Na liście firm nietestujących są też firmy Etude House, Innisfree, Sulwhasoo oraz IOPE. Jak wspominałam, sprzedawanie produktów w Chinach nie jest równoznaczne z testowaniem, jeśli marka nie używa wymyślnych składników. Jako nietestujące deklarują się również firmy BRTC oraz Skin79. Oczywiście te deklaracje nie obejmują sytuacji, opisanych we wcześniejszej części artykułu. Oznaczają jedynie, że owe firmy nie zlecają nikomu wykonywania testów na zwierzętach.
(w Chinach jest obowiązek testu na zwierzętach ponieważ tamtejsze koncerny kosmetyczne działają w odrażający sposób i stosują do produkcji kosmetyków substancje tańsze i złej jakości jak i zanieczyszczone metalami ciężkimi przez co duż a liczba kobiet przez ostatnie kilkanaście lat ulegała silnym zatrucią z tego tytułu a co
Jak być świadomym konsumentem i skąd wiedzieć, czy dana firma nie testuje swoich produktów na zwierzętach? Dlaczego niektóre firmy oznaczają kosmetyki jako „nietestowane na zwierzętach” a inne nie? Jak rozróżnić certyfikowane oznaczenia Cruelty-free i jak wygląda sytuacja prawna w temacie testów na zwierzętach w europie i poza nią. Zakaz testów na zwierzętach w Unii Europejskiej Oficjalnie w Unii Europejskiej obowiązuje całkowity zakaz testowania kosmetyków i ich składników na zwierzętach oraz sprzedaży kosmetyków, które były w ten sposób badane. Zakaz ten obowiązuje bez względu na miejsce wykonania testów. Jednak w Internecie wciąż można natknąć się na listy producentów, którzy testują lub którzy nie testują swoich produktów na zwierzętach. Zaczynamy się wówczas zastanawiać: no jak to? Przecież prawo zabrania. Czy na pewno żadna firma w Europie nie testuje kosmetyków na zwierzętach, bo jest to niedozwolone? Unijne prawo zakazuje testowania kosmetyków na zwierzętach. Ale, jak się okazuje i to od dłuższego czasu, to tylko teoria. Niestety – wiele firm obchodzi prawo, zlecając testy np. firmom zewnętrznym, lub testując same składniki kosmetyków. Dlatego właśnie co jakiś czas w sieci widzimy filmy czy zdjęcia wykonane przez aktywistów organizacji walczących o prawa zwierząt, którzy pokazują światu, co naprawdę dzieje się w laboratoriach w Europie. Skoro prawo to tylko teoria, jak w takim razie być świadomym konsumentem? Skąd wiedzieć, czy dana firma/marka jest wolna od testów na zwierzętach? W weryfikowaniu firm pomocne są organizacje pozarządowe działające na rzecz praw zwierząt. Istnieją niezależne organizacje non-profit, które przyznają certyfikaty firmom wolnym od okrucieństwa wobec zwierząt: Leaping Bunny CCF – Choose Cruelty Free PETA. I niestety nie wszystkie powyższe standardy certyfikacji są sobie równe. Ważne jest więc, aby dokładnie wiedzieć, co oznacza każdy z tych standardów i przyznane logo, gdy widzimy na opakowaniu kosmetyku, że produkt jest „Cruelty-free”. Dlatego poniżej znajdziecie porównanie trzech tych najpopularniejszych organizacji przyznających certyfikaty wolnego od okrucieństwa króliczka. #1: Leaping Bunny W 1996 roku w odpowiedzi na rosnącą świadomość konsumentów, osiem krajowych organizacji praw zwierząt złączyło się, tworząc Coalition for Consumer Information on Cosmetics (CCIC). CCIC promuje jeden kompleksowy standard i przyznaje międzynarodowe logo Leaping Bunny. Leaping Bunny to drugi co do wielkości standard certyfikacji Cruelty-free, z przyznanymi certyfikatami dla ponad 600 firm. Tym, co odróżnia Leaping Bunny od innych programów wolnych od okrucieństwa, są surowe normy dotyczące testów na zwierzętach, system monitorowania dostawców i ich obowiązkowe audyty. Certyfikowane firmy muszą potwierdzić u dostawców, że składniki nie są testowane na zwierzętach. Leaping Bunny nie zezwala na dystrybucję swoich produktów certyfikowanej marki na rynkach zagranicznych, które wymagają testów na zwierzętach (takich jak Chiny). Leaping Bunny przeprowadza własne niezależne audyty certyfikowanych firm i wymaga od nich ponownej corocznej akredytacji statusu wolnego od okrucieństwa. Jedynym niuansem standardu Leaping Bunny jest fakt, że certyfikuje marki, które są własnością firmy macierzystej testującej na zwierzętach. W takich przypadkach marki muszą obiecać działać jako samodzielne spółki niezależne z własnymi łańcuchami dostaw aby spełnić wymagania Leaping Bunny. Logo Leaping Bunny jest wysoce wiarygodnym dowodem na to, że marka jest wolna od okrucieństwa. Jest to jeden z bardziej rygorystycznych certyfikatów w porównaniu do dwóch poniższych. Możesz więc w pełni zaufać produktowi, gdy zobaczysz logo Leaping Bunny. Lista marek z przyznanym logo Leaping Bunny Dodatkowo Leaping Bunny ma aplikację mobilną o nazwie „Cruelty-free”. Możecie więc być na bieżąco z informacjami, które marki są częścią programu Leaping Bunny. #2: Choose Cruelty-Free Choose Cruelty-Free (CCF) to niezależna organizacja non-profit z siedzibą w Australii, która od 1993 roku akredytuje marki kosmetyczne, które są obecne na całym świecie. Aktywnie prowadzą też kampanie na rzecz zakończenia testów na zwierzętach. CCF ma obecnie około 250 akredytowanych marek i przyznaje logo królika „Not Tested on Animals”. A jak wyglądają ich standardy: CCF wymaga od akredytowanych marek podpisania prawnie wiążącej umowy w celu zagwarantowania, że oświadczenia złożone w ich wnioskach są prawdziwe. Certyfikowane firmy muszą dostarczyć pisemne oświadczenia od swoich dostawców surowców, które wyraźnie stwierdzają, że wszystkie składniki, które dostarczają certyfikowanej firmie, nie są testowane na zwierzętach. CCF nie akredytuje marek, które są własnością lub są powiązane z firmą nie wolną od okrucieństwa i mają pewne ograniczenia w stosowaniu niektórych składników pochodzenia zwierzęcego. CCF nie przeprowadza corocznych audytów, ponieważ są zbyt małą organizacją. Jednak wymagają ponownej akredytacji firm np. kiedy firmy wprowadzają nowe produkty. Ich standardy są więc podobne do Leaping Bunny, ale idą o krok dalej. Gdy marka należy do większej firmy, uważa się ją za spółkę zależną od firmy macierzystej i nie akredytują marek, które są własnością lub są powiązane z firmą nie wolną od okrucieństwa Logo Choose Cruelty-Free jest więc bardzo wiarygodnym dowodem potwierdzającym, że marka jest wolna od okrucieństwa. Lista marek z przyznanym logo Choose Cruelty-Free CCF ma również aplikację o nazwie „Choose Cruelty-Free”, możesz pobrać, aby dowiedzieć się, które marki są częścią najbardziej restrykcyjnego programu certyfikacji wolności od okrucieństwa. #3: PETA Beauty Without Bunnies PETA – People for the Ethical Treatment of Animals to międzynarodowa organizacja non-profit powstała w roku 1980 z siedzibą w USA. Jej główną działalność stanowi walka o prawa zwierząt. PETA stara się działać głównie przez edukację, reklamy, pokojowe protesty i pikiety. Według oficjalnej strony PETA należy do niej ponad 5 milionów osób, co czyni ją największą na świecie organizacją zajmującą się prawami zwierząt. PETA w ramach swoich działań przyznaje logo Beauty Without Bunnies. Ich wolne od okrucieństwa logo jest również jednym z najbardziej rozpoznawalnych, ponieważ certyfikują prawie 2000 marek. Na swojej oficjalnej stronie internetowej, organizacja publikuje i aktualizuje listy firm, które nie testują oraz tych które nie zaprzestały testów swoich produktów na zwierzętach. Aby zostać wpisanym na listę PETA firm nie testujących na zwierzętach: firma „musi wypełnić krótki kwestionariusz i podpisać oświadczenie wiarygodności potwierdzające, że nie przeprowadza, nie zleca ani nie płaci za jakiekolwiek testy na zwierzętach w odniesieniu do składników, preparatów lub produktów gotowych oraz że nie będzie tego robić to w przyszłości ” kandydaci muszą odpowiedzieć w kwestionariuszu na 8 pytań oraz podpisać oświadczenie wiarygodności dostarczone przez PETA. Organizacja nie przeprowadza żadnych własnych audytów certyfikujących, dlatego wiarygodność logo PETA zależy od uczciwości i dokładności pisemnych oświadczeń zgłaszanych firm. Program ten jest więc najmniej wiarygodnym źródłem informacji o tym, czy marka jest wolna od okrucieństwa, czy nie, pomimo że jest najbardziej rozpoznawalny na świecie. Mimo że ich sprawa jest naprawdę ambitna, ich wymagania certyfikacyjne nie są tak rygorystyczne, jak Leaping Bunny czy CCF. Lista marek TESTUJĄCYCH / NIE TESTUJĄCYCH opracowana przez PETA PETA również przygotowała aplikację o nazwie „Bunny Free”, która pozwala wyszukiwać firmy według nazwy i informuje, czy przeprowadzają testy na zwierzętach wg. kryteriów PETA. Należy pamiętać, że wszystkie z powyższych standardów walki z okrucieństwem wobec zwierząt są zgodne z prawem i są zgodnie ze swoimi kryteriami wiarygodne. Wszystkie działają w celu zakończenia testów na zwierzętach w odniesieniu do produktów konsumenckich i starają się być jak najbardziej przejrzyste. Różnica między tymi 3 organizacjami polega na kryteriach, które stosują, aby zakwalifikować firmy do swoich programów i na ile są wiarygodne, jeśli chodzi o zagwarantowanie, że firma będzie przestrzegać tych kryteriów. Jak wygląda sytuacja na świecie Warto wspomnieć, że praktycznie nie istnieją substancje, które nigdy we wcześniejszej historii nie zostały zbadane na zwierzętach. Większość związków chemicznych została w przeszłości przetestowana w ten sposób, aby ocenić, czy ich stosowanie jest bezpieczne dla zdrowia ludzi. Wiele lat temu w Europie na zwierzętach przetestowano nawet… wodę destylowaną. Unia Europejska jest pionierem zakazu testów (choćby teoretycznego) na zwierzętach gotowych kosmetyków i składników. Oficjalny zakaz testów jest również sukcesywnie wprowadzany przez kolejne państwa. Poza Unią Europejską zakaz testów na zwierzętach został wprowadzony dyrektywą rządową również w Indiach. W 2013 roku testów zakazał Izrael, a w 2014 Tajwan. W wielu krajach podejmowane są oddzielne inicjatywy mające na celu zakazanie testów, ale tylko nieliczne wyjątki regulują to ustawami prawnymi obowiązującymi na terenie całego kraju. Istnieją jednak regiony, gdzie wciąż wymagane są testy na zwierzętach zarówno kosmetyków jak i składników, by móc wprowadzić produkt do obrotu. Na przykład testowanie kosmetyków na zwierzętach na terenie USA nie jest obecnie zabronione, jednak główny problem obecnie stanowią Chiny. Chiny Testy na zwierzętach są wymagane przez prawo w Chinach dla wszystkich zagranicznych marek kosmetyków. Nawet marki, które w innym przypadku przestały testować na zwierzętach, muszą przestrzegać tych przepisów, kiedy wchodzą na chiński rynek. Wymóg wykonywania testów kosmetyków na zwierzętach w Chinach wynika z braku akceptacji przez władze Chin zatwierdzonych metod alternatywnych zastępujących wykorzystanie zwierząt. Niektóre firmy produkują kosmetyki, które spełniają europejskie wymagania i nie są testowane na zwierzętach w Europie, ale później przechodzą dodatkowe badania w Chinach by mogły być wprowadzone do obrotu na rynek chiński. Chiński rząd przeprowadza testy według własnego uznania we własnych laboratoriach, a firmy muszą finansować chińskie testy swoich produktów za własne pieniądze. Chiny powoli zaczynają zmieniać swoje podejście i stopniowo zaczynają akceptować metody alternatywne jednak na gruntowne zmiany, w kwestii całkowitej eliminacji testów na zwierzętach, możemy czekać latami. Korea Południowa Korea Południowa zapowiedziała rezygnację z testów, jednak nie wdrążono jeszcze tego prawa w życie. Zakaz ten ma dotyczyć tylko gotowych kosmetyków, a nie ich składników. Są to jednak na razie działania dopiero planowane. Kosmetyki koreańskie są mocno innowacyjne i pojawiają się w nich składniki pochodzenia syntetycznego, które muszą zostać dobrze przetestowane na żywej tkance, stąd też zakaz testowania nie jest mile widziany przez tamtejszych producentów ponieważ boją się oni że zatrzyma to kreatywność koreańskich marek. Rosja W Rosji nie ma prawa, które zakazuje testowania kosmetyków na zwierzętach. Rosyjscy politycy przygotowali projekt ustawy, która ma na celu stopniowe wycofanie wszystkich testów na zwierzętach dotyczących kosmetyków i ich składników do 2020 roku. Dyskusja w tej kwestii trwa, a sprawa nadal nie jest rozstrzygnięta. USA Niezbyt optymistycznie wyglądają na testów na zwierzętach także Stany Zjednoczone. Nie ma tam zakazu testowania i wiele firm to robi twierdząc, że tylko w ten sposób mogą rozwijać innowacyjność w przemyśle kosmetycznym. Niedawno do Kongresu wprowadzono ustawę Humane Cosmetics Act, która ma na celu stopniowe wycofywanie testów kosmetycznych na zwierzętach na rzecz nowatorskich metod testowania. Jednak w USA istnieje silny lobbying producentów, którzy chcą testować bo daje im to większe możliwości w tworzeniu produktów. W UE obowiązuje zakaz sprzedawania kosmetyków pochodzących z krajów trzecich, które były testowane na zwierzętach bez względu na miejsce wykonania testów. Pytanie jednak jak ten zakaz egzekwować? Póki co nie powstała żadna specjalna inspekcja sanitarna która byłaby w stanie przyglądać się każdemu produktowi, który wchodzi na rynek unijny. Parlament Europejski w lutym 2018 roku pisał na swojej stronie internetowej, iż „posłowie zauważają, że chociaż stopień przestrzegania zakazu [testowania] w UE jest bardzo wysoki, to poważnym problemem pozostaje brak w dokumentacji produktu kompletnych i wiarygodnych danych o testowaniu na zwierzętach, w szczególności w przypadku produktów kosmetycznych importowanych do UE z państw trzecich” Dlaczego niektóre firmy oznaczają kosmetyki jako „nietestowane na zwierzętach” a inne nie? Z punktu widzenia prawa europejskiego, oznakowanie „nietestowane na zwierzętach” może być w Unii Europejskiej uważane za wprowadzające w błąd skoro zgodnie z obowiązującym zakazem testów na zwierzętach w Unii Europejskiej, deklarowanie „nietestowania na zwierzętach” jest deklarowaniem podstawowej zgodności z wymaganiami prawa. To zjawisko wynika niewątpliwie z chaosu informacyjnego jaki panuje w temacie testów na zwierzętach. Z jednej strony mamy europejskie prawo, które jasno zabrania takich praktyk, a drugiej strony napływają do nas informacje od organizacji non-profit, że takie testy są nadal praktykowane. Nic dziwnego że firmy starają się jakoś wyróżnić na sklepowej półce, choćby przez taka właśnie deklarację lub jeśli się dostatecznie postarają poprzez wiarygodny certyfikat Cruelty-free. Kosmetyki testowane i nietestowane na zwierzętach to w ostatnim czasie bardzo gorący temat. Coraz więcej konsumentów przed zakupem danego produktu weryfikuje podobną informację. Warto na koniec podkreślić, że nie ma właściwego lub złego sposobu dokonywania wyborów zakupowych wolnych od okrucieństwa. Ważne jest, aby znać różnicę między każdym z opisanych wyżej certyfikowanych standardów Cruelty-free, a następnie podejmować własne świadome decyzje. Bądź świadomym i odpowiedzialnym konsumentem!
80% krajów świata nadal dopuszcza testowanie kosmetyków na zwierzętach. Dlatego Unia Europejska rzuca wyzwanie ogólnoświatowemu zakazowi testowania kosmetyków na zwierzętach przed 2023 r. Jednak, jak wiemy, od 2013 r. Kraje członkowskie są zobowiązane do stosowania produktów cruelty free.
Acuvue (Johnson & Johnson)Adidas (Coty)AgropharmAir Wick (Reckitt Benckiser)Ajax (Colgate - Palmolive)Almay (Revlon)Always (Procter&Gamble)Aquafresh (GlaxoSmithKline)Aramis (Estee Lauder)Ariel (Procter & Gamble)Aspen (Coty)Astor (Coty)Aussie (Procter & Gamble)AVA (tłuszcz z norek)Axe (Unilever)Axion (Colgate - Palmolive)Baby Phat (Coty)BAC (Henkel)Balenciaga (Coty)BeiersdorfBeyoncé Knowles (Coty)Bic CorporationBIOPON (Henkel)Biotherm (L'Oreal)BlistexBobas (Henkel)Bobbi Brown (Estee Lauder)Borghese (Coty)Bounty (Procter & Gamble)BourjoisBPBraun (Procter & Gamble)Bref (Henkel)Brillance (Henkel)Cacharel (L'Oreal)Calvin Klein (Coty)Carefree (Johnson & Johnson)Cascade (Procter & Gamble)Celine Dion (Coty)Ceresit (Henkel)Cerruti (Coty)Chanel Chanson D'Eau (Coty)Chapstick (Pfizer)Chloe (Coty)Chopard (Coty)Christian DiorChristina Aguilera Perfumes (Procter & Gamble)Chupa Chups (Coty)Church & DwightCif (Unilever)Clairol (Procter & Gamble)Clean & Clear (Johnson & Johnson)Clearasil (Reckitt Benckiser)Clin (Henkel)Clinique (Estee Lauder)CloroxCoppertone (Schering-Plough)Cover Gilr (Procter & Gamble)Dato (Henkel)David and Victoria Beckham (Coty)Davidoff (Coty)Dawn (Procter & Gamble)Denivit (Henkel) Der General (Henkel)Desperate Housewives (Coty)Diadermine (Henkel)Dial CorporationDixan (Henkel)Dolce & Gabbana (Procter& Gamble)Domestos (Unilever)Donna Karan (Estee Lauder)Dove (Unilever)Downy (Procter & Gamble)Dr Scheller (Coty)Duracell (Procter & Gamble)Escada Fragrances (Procter & Gamble)Esprit (Coty)Essie (L'Oreal)Estee LauderEthan James (Coty)Eucerin (Beiersdorf)ex' (Coty)Fa (Henkel)Faith Hill (Coty)Febreze (Procter & Gamble)Fekkai (Procter & Gamble) Flora (Unilever)Frizia (Henkel)Garnier (L'Oreal)Genie (Henkel)Gillette (Procter & Gamble)Giorgio Armani (L'Oreal)Gliss Kur (Henkel)Green Works (Clorox)Gucci Fragrances (Procter & Gamble)Guess? (Coty)Halle Berry (Coty)Hattric (Henkel)Head & Shoulders (Procter & Gamble)Heidi Klum (Coty)Helena Rubinstein (L'Oreal)Henkel Herbal Essences (Procter & Gamble)Hugo Boss (Procter & Gamble)Iams (Procter & Gamble)Inneov (L'Oreal)Isabella Rossellini (Coty)Jennifer Lopez (Coty)Jette Joop (Coty)Jil Sander (Coty)Johnson & JohnsonJohn FriedaJoop (Coty)Jovan (Coty)Kajtek (Henkel) (Johnson & Johnson)Karl Lagerfeld (Coty)Kate Moss perfumes (Coty)Kenneth Cole (Coty)Kiton (Estee Lauder)KLORANE (tłuszcz z norek)Kylie Minogue perfumes (Coty) (Coty)La Mer (Estee Lauder)La Perla (Henkel) La Roche Posay (L'Oreal)La Toja (Henkel) Lacoste Fragrances (Procter & Gamble)Lamborghini (Coty)Lancaster (Coty)Lancome (L'Oreal)Lavax (Henkel) Licor del Polo (Henkel) Liofol (Henkel) Lipton (Unilever)Listerine (Johnson & Johnson)Loctite (Henkel) LOSK (Henkel)L'OrealLubriderm (Johnson & Johnson)MAC (Estee Lauder)Manhattan (Coty)Marlies Moller (Beiersdorf)Mary KayMatrix Essentials (L'Oreal)Max Factor (Procter & Gamble)Maybelline (L'Oreal)Metylan (Henkel)McGraw by Tim McGraw (Coty)Michael Kors (Estee Lauder)Miss Sixty (Coty)Miss Sporty (Coty)Mitchum (Revlon)Mont Saint Michel (Henkel)Mr. Clean (Procter & Gamble)MultiVita (Coca-Cola)Naomi Campbell Perfumes (Procter & Gamble)Nautica (Coty)Neutrogena (Johnson & Johnson)NeutromedNew York Color (NYC) (Coty)Nicorette (Johnson & Johnson)Nikos (Coty)Nivea (Beiersdorf AG)Nizoral (Johnson & Johnson)Norkol (tłuszcz z norek)Norvel (tłuszcz z norek)Nu Skin InternationalOff ( Johnson)Olay (Procter&Gamble)Old Spice (Procter&Gamble)Omo (Unilever)OPI (Coty)Oral-B (Procter&Gamble)Origins (Estee Lauder)Palette (Henkel)PALMEX (Henkel)Palmolive (Colgate-Palmolive)PampersPantene, Pantene Pro-V (Procter&Gamble)Pattex (Henkel)Persil (Henkel) Perwol (Henkel)Petr Čech (Coty)Pharmaceris (Eris)Phat Farm (Coty)Pierre Cardin (Coty)Playboy (Coty)Ponal (Henkel)Ponds (Unilever)Preparat Re-Nature (Henkel)Pril (Henkel) Pritt (Henkel)Procter&GamblePuma (Procter & Gamble)Pur (Henkel)Purex (Dial)Raid ( Johnson)Ralph Lauren (L'Oreal)Reach (Johnson&Johnson)Redken (L'Oreal)RevlonREX (Henkel)Rexona (Unilever)Rimmel (Coty) JohnsonSally Hansen (Coty)Sarah Jessica Parker (Coty)Schauma (Henkel)Schering-Plough (Merck)Schwarzkopf (Henkel) Schwarzkopf Professional Scorpio (Henkel)Sensodyne (GlaxoSmithKline)Shania Twain (Coty)SheseidoShu Uemura (L'Oreal)Sidolin (Henkel)Signal (Unilever)Sil (Henkel)Silan (Henkel)Silver by Tim McGraw (Coty)Smashbox (Estee Lauder)Soft & Dri (Dial)Softsoap (Colgate-Palmolive)Somas (Henkel)Speed Stick (Colgate-Palmolive)Spee (Henkel)Sprite (Coca-Cola)Stetson (Coty)Suave (Unilever)Sunsilk (Unilever)Syoss (Henkel)Taft (Henkel)Tampax (Procter & Gamble)Tangit (Henkel)Teroson (Henkel) Terra (Henkel)Tide (Procter & Gamble)Timotei (Unilever)Tom Ford (Estee Lauder)Tommy Hilfiger (Estee Lauder)Toni&Guy (Unilever)UnileverVademecum (Henkel)Vanilla Fields (Coty)Vaseline (Unilever)Veet (Reckitt Benckiser)Venus (Procter & Gamble)Vera Wang (Coty)Vernel (Henkel)Vichy (L'Oreal)Visine (Johnson & Johnson)Vivienne (Coty)WalgreensWeißer Riese (Henkel)Wella (Procter & Gamble)Werner Gerlinger Cosm (tłuszcz z norek)Westwood (Coty)Woolite (Reckitt Benckiser)YSL, Yves Saint Laurent (L'Oreal) PRODUKTY SPOŻYWCZEAero (Nestle)After Eight (Nestle)Alpen Gold (Kraft Foods)Bounty (Procter & Gamble)Burn (Coca-Cola)Cadbury (Kraft Foods)Cappy (Coca-Cola)Carte Noire (Kraft Foods)Chocapick (Nestle)Coca-ColaCortina (Nestle)Cortina (Nestle)Delicje (Kraft Foods) Digestive (Kraft Foods)Fanta (Coca-Cola)Fitness płatki (Nestle)Gerber (Nestle)Halls (Kraft Foods)Jacobs (Kraft Foods)Kinley Tonic (Coca-Cola)Kit Kat (Nestle)Knorr (Unilever)Kraft FoodsKropla Beskidu (Coca-Cola)Lift (Coca-Cola)Lion (Nestle)Lu Petitki (Kraft Foods)Maggi (Nestle)Manhattan lody (Nestle)Maxwell Haouse (Kraft Foods)Milka (Kraft Foods)Mondelez International (dawny Kraft Foods)Nescafe (Nestle)Nesquick (Nestle)Nestea (Coca-Cola)Nestea (Nestle)NestleOreo (Kraft Foods)Pieguski (Kraft Foods)Procter&GamblePowerade (Coca-Cola)Prince Polo (Kraft Foods)Pringles (Procter & Gamble)Procter&GambleRama (Unilever)Slim Fast (Unilever)Sprite (Coca-Cola)Tassimo (Kraft Foods)Toblerone (Kraft Foods)UnileverWiniary (Nestle)
testów na zwierzętach nie przyniosły negatywnych rezultatów. Taltrimida, lek na padaczkę z lat 80., działał odwrotnie niż zamie-rzono, bowiem wzmagał napady padaczkowe u pacjentów na nią cierpiących. Przebadany na zwierzętach, lek na serce o nazwie 13 Ibidem, s. 10. 14 Ibidem, s. 12. 15 Ibidem, s. 10. 16 Ibidem, s. 9, 12.
Kosmetyki testowane i nietestowane na zwierzętach to wciąż bardzo popularny temat, ale nie do końca jednoznaczny. Niektóre marki oficjalnie ogłaszają nowe linie produktów wege, podczas gdy przy produkcji innych kosmetyków wykorzystują nie tylko półprodukty, które nie są przyjazne zwierzętom, ale i korzystają z testów na zwierzętach. Przedstawiam listę firm, które testują na zwierzętach, a które codziennie spotykacie w drogeriach. Być może dla Was ta kwestia jest na tyle istotna, że zdecydujecie się zrezygnować z danego produktu. Które kosmetyki są testowane na zwierzętach? PETA publikuje listę firm* Sprawdziłam aktualną listę kosmetyków testowanych na zwierzętach ogłoszoną przez PETA. Na stronie organizacji znajdziecie także listę kosmetyków nietestowanych na zwierzętach. Jeżeli więc szukacie odpowiedzi na pytanie, jakie kosmetyki nie są testowane na zwierzętach, to odsyłam Was bezpośrednio do najbardziej rzetelnego źródła, czyli PETA. Całkiem niedawno sieć obiegł film pokazujący cierpienia zwierząt w jednym z niemieckim laboratorium podczas przeprowadzanych testów. Takie działania pozwalają uświadomić osoby, które do tej pory nie do końca zdawały sobie sprawę, jak wyglądają takie testy. Mimo, że technika rozwija się w ogromnym tempie, to testowanie kosmetyków na zwierzętach jest wciąż popularne i wygląda co najmniej przerażająco. Na szczęście istnieją coraz to nowsze metody badawcze, które mogą wykluczyć istnienie tych praktyk. Pozostaje mieć nadzieję, że to już tylko kwestia czasu. W weryfikowaniu tego, jaką metodą badawczą dana marka oceniała szkodliwość swoich produktów, bardzo pomocna jest lista kosmetyków testowanych na zwierzętach 2020 PETA. W dniu pisania artykułu posiłkuję się lista zaktualizowaną dn. Przedstawiam te najbardziej znane na polskim rynku firmy testujące na zwierzętach: Acuvue Aquafresh Bobbi Brown Cacharel Calvin Klein Cosmetics Clarins of Paris Clean & Clear Clearasil Clinique Collistar Estee Lauder Garnier Head & Shoulders Johnson & Johnson L’Occitane LaRoche Posay Listerine Cosmetics Makeup Forever Mary Kay Max Factor Maybelline miu miu Nars Cosmetics Neutrogena Nivea Olay Oriflame USA Pantene Pearl Drops Revlon Schwarzkopf Shiseido Cosmetics Wella Przyznaję, że kilka marek było dla mnie sporym zaskoczeniem. Więcej firm kosmetycznych testujących na zwierzętach znajdziecie TUTAJ (PEŁNA LISTA).
Poniżej znajdziesz przykłady 8 dokumentów z ogólnej liczby 8 powiązanych z zagadnieniem Testowanie produktów kosmetycznych na zwierzętach, znajdujących się w LEX-ie. Jeżeli chcesz mieć dostęp do wszystkich dokumentów powiązanych z tym zagadnieniem prawnym, zamów bezpłatny dostęp testowy lub zaloguj się do LEX-a.
Na zwierzętach prowadzone są różne eksperymenty i doświadczenia – wykorzystuje się je do testowania leków, farmaceutyków, kosmetyków, detergentów, ale również do badań mniej lub bardziej pseudonaukowych. Opracowano spis najbardziej absurdalnych badań przeprowadzonych na zwierzętach w 2011 roku – znalazły się tam badania, których wyniki udowodniły, że np. laboratoria są bardzo stresogennymi miejscami dla małp, budowa ciała i dźwięki wydawane przez aligatory różnią się od ludzkich, albo że polekowe zapalenia stawów u szczurów sprawiają, że szczurom ciężko jest wykonywać ćwiczenia fizyczne. Zwierzęta wykorzystywane są na uniwersytetach np. do nauki anatomii – przykładowo w USA uczniowie i studenci dokonują sekcji na ponad 6 milionach zwierząt. Na współczesnym etapie rozwoju nauki i technologii nie ma potrzeby wykorzystywania zwierząt, skoro można wykorzystywać alternatywne metody. Testowanie leków, kosmetyków i detergentów Peter Singer wskazuje w swojej książce „Wyzwolenie zwierząt”, cytując wypowiedź przedstawiciela Amerykańskiego Stowarzyszenia Lekarskiego, że testowanie na zwierzętach leków nic albo zgoła niewiele wnosi i „trudno odnieść je do człowieka”. 92% nowych leków, które przeszły testy na zwierzętach w dalszym ciągu nie nadaje się do użytku dla ludzi. Połowa z pozostałych 8%, po wprowadzeniu na rynek, jest wycofywana ze względu na skutki uboczne, które wywołuje u ludzi. Ralph Heywood, były dyrektor największego w Europie laboratorium Huntingdon Life Science twierdzi, że „testy na zwierzętach przewidują jedynie 5–25% niekorzystnych reakcji, jakie mogą wystąpić u ludzi”. Potwierdza to fakt, iż co roku w Wielkiej Brytanii przynajmniej 250 tys. osób jest hospitalizowanych, a 10 tys. umiera w wyniku reakcji ubocznych powodowanych przez leki (wcześniej, z powodu rzekomego ludzkiego bezpieczeństwa, testowane na zwierzętach), podobnie jest w Niemczech. W Stanach Zjednoczonych liczba ta jest nawet dziesięciokrotnie wyższa. W Polsce nikt nie prowadzi takich statystyk. W marcu 2013 roku został wprowadzony na terenie Unii Europejskiej zakaz importu i sprzedaży testowanych na zwierzętach kosmetyków, ale gehenna zwierząt w laboratoriach wciąż trwa. Dalej testuje się na nich leki, robi się na nich testy toksykologiczne. Testy przeprowadza się najczęściej na szczurach, myszach, królikach, psach, kotach, małpach człekokształtnych. Zwierzęta są specjalnie hodowane do przeprowadzania na nich testów, a także skupowane przez przedstawicieli firm zajmujących się dostarczaniem „wyposażenia laboratoryjnego” ze schronisk lub pozyskiwane od ludzi, chcących oddać nowo narodzone zwierzę w dobre ręce. Na zwierzętach przeprowadza się doustne testy toksyczności, zmuszając je do połykania niejadalnych substancji – mogą one trwać od 2 tygodni do nawet pół roku, oczywiście, jeśli zwierzę tak długo przeżyje. Testy wywołują biegunki, krwawienia wewnętrzne, porażenia, drgawki. Prowadzi się testy LD50 – 50% dawka letalna, które polegają na ustaleniu dawki, która zabije połowę badanych zwierząt; z kolei kosmetyki i środki chemiczne testuje się za pomocą testu Draize’a. Może on trwać nawet do 3 tygodni i polega na wkrapianiu specyfiku do oka zwierzęcia, czasami zmusza się zwierzęta do wdychania toksycznych substancji, bądź aplikuje się je bezpośrednio na skórę. 70% testów prowadzonych na zwierzętach jest przeprowadzanych bez znieczulenia, by „nie zafałszowywać wyników”. 32% eksperymentów trwa dłużej niż miesiąc, 66% eksperymentów powoduje u zwierząt nieznośny do wytrzymania ból. Nie ma dokładnych danych dotyczących ilości zwierząt wykorzystywanych w laboratoriach. Do samych badań naukowych na terenie Unii Europejskiej co roku wykorzystuje się 12 mln zwierząt. W Wielkiej Brytanii w laboratoriach podczas eksperymentów giną 4 miliony zwierząt – ponad 10 tys. zwierząt dziennie, co 8 sekund umiera w brytyjskim laboratorium zwierzę. W Stanach Zjednoczonych w laboratoriach używa się od 40 do 100 milionów zwierząt, w Kanadzie około 2 milionów, w Japonii 11 milionów. W Polsce według sprawozdań komisji etycznych wydających zgody na eksperymenty – średnio 450 tys. zwierząt rocznie. W 2009 roku w Polsce do eksperymentów zgłoszono ponad tysiąc psów i 600 kotów. TESTOWANIE KARMY DLA ZWIERZĄT Karmę dla zwierząt czy leki dla zwierząt też testuje się na zwierzętach, tyle że tych bezdomnych. Większość osób nie zdaje sobie sprawy, że karmy dla zwierząt domowych – psów, kotów są testowane na takich samych zwierzętach jak te, które mieszkają w naszych domach. Większość osób zapomina, że karmy produkowane są z ciał innych zwierząt, takich jak świnie, krowy, kury – zwierząt nieróżniących się niczym od psów i kotów. Jeszcze mniej osób wie, że prócz zmielonych ciał zwierząt gospodarskich, w karmach, które podają swoim psom i kotom – znajdują się inne psy i koty – te, na których testowano wcześniej karmę i te, które umarły w schroniskach, bądź poddano je eutanazji. Informacje takie upublicznili aktywiści śledczy amerykańskich organizacji prozwierzęcych prowadzący dochodzenia w największych korporacjach produkujących karmy dla zwierząt. Testy karmy na zwierzętach nie wyglądają tak jak mogliby się tego spodziewać ludzie – nie polegają na tym, że miły pan lub pani w białym kitlu podaje zabranemu ze schroniska psu lub kotu karmę do zjedzenia, a następnie głaszcze zwierzę po głowie. Testy prowadzone na zwierzętach są inwazyjne, kończą się śmiercią. Śmierć jest standardem w prowadzonych na zwierzętach badaniach. Przykładowo zespół badawczy prowadzący testy nad wpływem beta-karotenu na system rozrodczy psów płci żeńskiej usunął 56 dorosłym psom rasy beagle jajniki i macice. Inna grupa „badaczy” zniszczyła nerki 18 szczeniakom podczas badania reakcji zwierząt na nową karmę – wprowadzali szczeniakom rurki do penisów, a potem je zabijali. Firma Bayer chwaliła się w jednej ze swoich ulotek dotyczących obroży przeciw pchłom i kleszczom Foresto, że skuteczność wspomnianego produktu została potwierdzona w kontrolowanych klinicznych i laboratoryjnych badaniach prowadzonych w USA, Niemczech, Irlandii i RPA. Porównywano liczbę pcheł i kleszczy u zwierząt, u których sztucznie wywołano inwazję pasożytów, w grupie kontrolnej z założoną obrożą i w grupie kontrolnej bez obroży. Obserwacje prowadzono przez 8 miesięcy!
. 628 618 206 545 34 561 704 1
testowanie kosmetyków na zwierzętach za i przeciw